Rok temu marże kredytów hipotecznych na poziomie 1% nie powalały nikogo na kolana. Najlepsi klienci walczyli o stawki na poziomie nawet 0,25 punkta procentowego. Dzisiaj taki wariant jest po prostu niemożliwy. Dobry kredyt walutowy to dzisiaj marża na poziomie 1,5%, a w złotówkach marzenie to 1%.
Ceny kredytów hipotecznych wyrażone w oprocentowaniu pobieranym przez banki poszły ostro w górę. Towar deficytowy musi kosztować. Stawki poszły mniej więcej dwa razy w górę. Ciekawe, że dokładnie o tyle samo spadła podaż kredytów. Dane NBP o bankowej akcji kredytowej wskazują na jej obniżenie o 50% w stosunku do analogicznych okresów roku ubiegłego.
Dlaczego banki ograniczyły pożyczanie? Wszystkiemu winien światowy kryzys finansowy. Okazało się, że lepiej mieć pieniądz w kasie, niż gdziekolwiek go lokować. Dlatego rozpoczęła się walka o lokaty przy jednoczesnym wycofaniu się z udzielania hipotek. Czasy dobrych kredytów minęły. Pytanie tylko, na jak długo?
Wiadomo, że głównym źródłem przychodów banków są właśnie kredyty. Sytuacja, w której banki nie udzielają kredytów jest więc na dłuższą metę niemożliwa. Dlatego źródełko musi znów napełnić się kredytową wodą i szczerze mówiąc wydaje się, że te czasy są coraz bliżej. W mediach coraz częściej mówi się o rychłym odejściu kryzysu do lamusa. Oby. Może wtedy dobry kredyt powróci?
Sądzę jednak, że nawet w pozytywnym scenariuszu nie ma co marzyć o jednoprocentowych marżach. Banki nauczyły się, że taki poziom kosztów jest dla nich po prostu nie do zaakceptowania. Szczególnie w przypadku kredytów walutowych. Choć akurat tutaj warto zauważyć, że banki w większości przypadków w całości wyłączyły ofertę nie bawiąc się w zawyżanie ceny. To znamienne dla tych trudnych kredytowo czasów.
Ziajo